tel:+48 510-194-250

Wywiad z projektantką Joanną Hawrot i artystką Angeliką Markul | Fashionpost.pl

Wywiad z projektantką Joanną Hawrot i artystką Angeliką Markul | Fashionpost.pl
15 października 2020 From Fashion to Art
In Bez kategorii, News, News

W tym roku mieliśmy szansę poznać efekty współpracy projektantki Joanny Hawrot z artystką Angeliką Markul. Ich wspólna kolekcja „Nów” nawiązuje do słynnego testu Rorschacha, polegający na odczytywaniu cech osobowości i treści psychicznych odbiorcy, poprzez jego interpretację plam i kleksów. Zapytaliśmy ten zjawiskowy duet o proces twórczy, inspiracje, a także jak kampania wyraża seksualność i kobiecą siłę.

Wojciech Szczot FashionPost.pl: Joanno, najnowszą kolekcję postanowiłaś stworzyć z artystką Angeliką Markul, prywatnie Twoją przyjaciółką. Jak Wasza relacja przerodziła się we współpracę?

Joanna Hawrot: Angelikę poznałam jeszcze w Krakowie. Zajrzała do mojego butiku na starym mieście, niemalże od razu deklarując, że uwielbia modę. Otwierała wtedy swoją wystawę w Bunkrze Sztuki, to były nieśmiale początki znajomości, która zaczęła się rozwijać dopiero po spotkaniu w Japonii, gdzie obie wtedy pracowałyśmy. W Tokio wypiłyśmy razem pamiętną herbatę, od której zaczęła się nasza przyjaźń. Przez kilka lat zastanawiałyśmy się nad współpracą, jej charakterem, było to dla nas obu bardzo nieoczywiste wyzwanie, które dopiero w tym roku mogło się zmaterializować. Pamiętam jak Angelika przywiozła z Paryża swoje prace dla mnie. Były to kleksy inspirowane testem Rorschacha, byłyśmy obie bardzo podekscytowane, wiedziałyśmy, że właśnie zaczyna się wspólny twórczy proces.

Projektantka mody i światowej sławy artystka – czy fakt, że wykonujecie różne zawody wpływa na powodzenie w procesie twórczym, a może prowadzi do tarć?

Na pewnym etapie świadomości rozumiesz bardzo dokładnie sens takiej współpracy, dla nas oczywiste było to by dać sobie absolutną wolność, swobodę, którą uzupełnia kreatywna stymulacja, ping-pong wymiany pomysłów, bodźców.

Wasza najnowsza kolekcja „Nów” odnosi się do sławnego testu osobowości Rorschacha. Zastanawiacie się w niej, co naprawdę buduje nasze spojrzenie na świat. Czy uważacie, że przez pryzmat Testu można określić to, jak odbieramy modę i sztukę?

Test Rorschacha jest raczej pewnym tropem, motywem który ma posłużyć jako pretekst do rozmyślań, zabawy w interpretacje.

fot. Kasia Bielska (Shoot Me)

Kolekcja „Nów” złożona jest z ubrań z printami w formie kleksów. Mówicie o nich jak o plamach – wstydliwych, które należy ukryć. A jednak chcecie, aby klientki je nosiły. Czyli nie warto się bać, wstydzić tego, co ukryte w środku nas?

Uczucie wstydu w założeniu jest po to, by nas chronić, przed tym co może okazać się dla nas w jakiś sposób niebezpieczne. I taka rola wstydu jest ważna i potrzebna. Mowa o wstydzie, który powodują okoliczności zewnętrzne. Natomiast czy nie warto się bać, wstydzić tego, co ukryte w środku nas? Odpowiedz wydaje się oczywista, nie warto, bo niby co może być w takim strachu wartościowego? Natomiast wiele satysfakcji i przyjemności daje wolność od strachu, leku i wewnętrznego wstydu. Właśnie z taką dedykacją powstają moje kolekcje, zachęcają do swobodnego wyrażania osobowości, przekonań i natury kobiet.

Seksualność jest bardzo ważna w kolekcji „Nów”. Sama kampania została zainspirowana filmem „Piknik pod wiszącą skałą”, który aż kipi od sensualnej energii działającej na zmysły. Dlaczego uznałyście, że bohaterki filmu powinny być narratorkami Waszej kolekcji?

Tworząc kolekcję zawsze zastanawiam się kim są jej bohaterki, co czują, jak myślą, gdzie żyją. Niezbędnym elementem tej kreacji jest znalezienie świata dla bohaterek, scenerii i kontekstu. W przypadku ” Nowiu” sprawa była bardzo ciekawa i nieoczywista, po obejrzeniu ” Pikniku…” wiedziałam, że właśnie znalazłam trop do kolekcji. Zależało mi jednak, by była to współczesna, świeża opowieść o relacjach, potrzebie plemienności i sensualnych poszukiwaniach kobiet. Natura odegrała tu szalenie ważną rolę, bo szukanie z nią kontaktu okazało się ciekawym procesem dla uczestniczek projektu. Wyrwane z miejskiego kontekstu dziewczyny, brodzą po kolana w zimnej rzece i gubią się nocą w skalnych plenerach, probują nawiązać wieź ze sobą i otoczeniem. Naturalna metafora moich kolekcji, które w pewien sposób nawiązują relacje z osobami, które je noszą.

Celebracja kobiecości, kobieca energia i przyjaźń zdają się być dla Was bardzo ważne. Widzimy to w „Nowiu”, ale i w Was samych. Warto propagować kobiecą solidarność?

Od wieków kobiety borykają się z dyskryminacją, niesprawiedliwością i represjami. Nie jest to dla nas niczym nowym. Naszą siłą jest i powinna być kobieca solidarność, wsparcie, pomoc, wspólna kreacja. W pewnym okresie mojego życia poczułam jak ważne są więzi i relacje z innymi kobietami, słuchanie ich opowieści, korzystanie z ich doświadczenia. Takiej plemienności nam kobietam bardzo brakuje, powoli zaczynamy sobie ten brak uświadamiać.

fot. Kasia Bielska (Shoot Me)

W twoich kolekcjach, kimono stanowi najważniejszy element garderoby. To właśnie z kimono jesteś najbardziej kojarzona. Jak zaczęła się Twoja fascynacja nim?

Estetyką japońska fascynuje się od kilkunastu lat, a wszystko zaczęło się w Krakowie w Muzeum Manggha, które było łącznikiem pomiędzy Wschodem a Zachodem. Moja zaangażowana przygoda z kimonem zaczęła się jednak w Barcelonie gdzie kupiłam swoje pierwsze japońskie kimono (męskie), do dziś pamiętam uczucie niezwykłości, które mi wtedy towarzyszyło, kiedy je mierzyłam. Czułam, że ta forma jest bardzo mi bliska i tak zostało do dziś. Nie tworzę jednak replik japońskich kimon, od początku zależało mi, by moje kimona były nowoczesnymi formami dla kobiet które cenią sobie nieszablonowość i wygodę. Dlatego powstała europejska, autorska wersja kimona, która znacząco odbiega od japońskiego oryginału. Natomiast element, który jest stały, to chęć przemycania uczucia pewnej „niezwykłości” które wpisujemy jako treść każdej kolekcji.

Czy uważasz, że polska moda jest zbyt monokulturowa? Polacy powinni otworzyć się na inspiracje z zewnątrz?

Zawsze warto otwierać się na inspiracje z zewnątrz, ale samemu decydować do przyjmujemy jako nasze, uważnie selekcjonować. Myślę, ze znakomicie to wiedzą wszyscy którzy coś kreują. Wymiana doświadczeń, inspiracji jest często kluczowa w procesie tworzenia. Angelika Markul lubi nazywać ten proces ping-pong, dajesz-odbierasz, wymieniasz. Cenna i ważna umiejętność dawania i brania w kreatywny sposób.

W swojej pracy twórczej realizujesz filozofię „From Fashion to Art”. Uważasz, że moda i sztuka muszą się łączyć, żeby moda zyskała rangę sztuki?

Myślę, że ani moda ani sztuka nic nie musi, ale fajnie i wartościowe bywają romanse pomiędzy nimi. Myślę też że czas juz skończyć zadawać pytania czy moda jest sztuką, bo to pytanie niewiele wnosi i umniejsza modzie, stawia tę dziedzinę w pozycji wiecznie aspirującej „do czegoś więcej” czym jest bądź bywa sztuka. Nie bardzo wiem co jeszcze w modzie powinno się wydarzyć, by to pytanie zniknęło na zawsze.

Angeliko, czy kolekcja „Nów” to Twój pierwszy eksperyment z modą?

Angelika Markul: Jest to pierwszy tego rodzaju eksperyment. Jednak modę kocham od lat, zwłaszcza japońskich projektantów. Mam swoją kolekcje ubrań Issey Miyake i Comme de Garcons. Tak też spotkałyśmy się z Joanną po raz pierwszy, w jej krakowskim butiku.

fot. Kasia Bielska (Shoot Me)

Jak „Nów” wyraża Twoją sztukę?

Kleksy, które użyłyśmy w kolekcji „Nów” są pewnego rodzaju sentymentalnym powrotem do dzieciństwa, doświadczenia atramentu, pisania piórem, lania tuszu, poplamionych rąk. Pamietam takie zabawy w dzieciństwie, lania atramentu na kartkę, wyobrażania sobie świata, zwierząt, roślin. To wspomnienie wróciło gdy oglądałam wystawę Andy’ego Warhola w Nowym Jorku w 2019 r. Prace „Piss, Oxidation and Cum” bardzo mnie wtedy zainspirowały, przywołały wspomnienie o kleksach, które nie wyrażają bezpośrednio mojej sztuki, raczej wyrażają moje fascynacje plamą, kolorem. Intrygują mnogością interpretacji.

We wspólnej kolekcji badacie ludzką naturę, w planach jest także perfromens tancerki i choreografki Marty Ziołek. Czy planujecie w przyszłości kontynuować tę ideę?

Zaprosiłyśmy Martę Ziółek, by nadać kolekcji nowy wymiar, teatralny, performatywny. To bardzo ciekawe działanie gdy do projektu dołączają twórcy, interpretując na nowo prace, nadając jej kolejne konteksty, znaczenia. Kolekcje Joanny dają też taką możliwość, są wielowymiarowe, dobrze odnajdują się na scenie w teatrze, operze, filmie. Są bardzo plastyczne. Kolejną odsłoną kolekcji „Nów” jest seria erotyków, zupełnie nowych prac, które poruszają kolejny ważny wątek, mówią o pozytywnej seksualności, erotyce, pięknej relacji między kobietami. Pokazałyśmy je w zamkniętym gronie podczas specjalnej prezentacji. Było bardzo intymnie i kobieco. Te prace powstały rownież po to, by dać kobietom głos wsparcia i aprobaty dla ich działań, kreacji, ale także ich potrzeb na każdej płaszczyźnie, także tej związanej z seksualnością.

fotografka: Kasia Bielska (SHOOTME)
stylistka: Marcela Stańczyk
mua: Dominik Szatkowski
modelki: Angela Bilińska (GAGAMODELS), Gabriela Szczepańska,
Weronika Pająk, Jula Krupińska (More)
produkcja: HAWROT
koncept: Joanna Hawrot, Kasia Bielska
koordynatorka projektu: Olga Zejer
Wideo: Krzysiek Hawrot